wtorek, 30 marca 2010

WIęcej o offgolf

Kiedyś mieliśmy pomysł, aby napisać artykuł o tym jak przeżyć na lodowcu za 5 euro. Nie udało mi się nic napisać, aczkolwiek wielokrotnie udawało się przeżyć. Jest taka kasta ludzi, którzy wręcz się w tym specjalizują.
Golf. Sport, który może na pierwszy rzut oka wydawać się bardzo statyczny, wręcz dla niektórych nużący. Żadnego biegania, żadnego kontaktu z przeciwnikiem, dłużące się rozgrywki. Charakterystyczna golfowa "elegancja”, bez której nie można wejść na pole golfowe i wydatki rzędu kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych na sprzęt najwyższej klasy to dopiero preludium przed corocznymi opłatami za przynależność do klubu, za każdorazowy wstęp na pole. O ile za granica w golfa może grac praktycznie każdy, (wstęp na pole jest o wiele tańszy, a słyszałem nawet o polach dla bezrobotnych) o tyle w Polsce jest to nadal sport dla elit finansowych. Po co wiec pisać o sporcie, który jawi się jako nuda, w dodatku wymagająca od nas znacznych nakładów finansowych? Otóż nie o samym golfie chciałem pisać, a o sporcie, który się od tego klasycznego golfa wywodzi. Offgolf, bo tak powszechnie nazywa się tę dyscyplinę powstał wg. większości oficjalnych źródeł na przełomie lat 80'tych i 90'tych. Pomysł gry w warunkach innych niż pole golfowe narodził się w różnych miejscach świata w sposób dosyć naturalny, często z poczucia nudy lub chęci spróbowania czegoś zwariowanego. Naturalna hybryda dostępnych z różnych źródeł (od kolegi, po dziadku, z zakurzonych zakamarków, garażu) kijów golfowych z zastanymi przestrzeniami (przestrzeń miejska, opuszczone hale produkcyjne, niezagospodarowane pola czy biurowe korytarze). W offgolfie nie liczy się handicap (punktacja świadcząca o klasie gracza), celność czy ilość uderzeń, zaliczone dołki, strój czy wkład finansowy. Przy użyciu najtańszego sprzętu golfowego (cena używanego kija na allegro to koszt około 40pln, 100 piłek niskiej kategorii to wydatek około 80pln) można rozgrywać spotkania w gronie znajomych, na dowolnym nadającym się do rozgrywki terenie, oczywiście z poszanowaniem zdrowia i spokoju przebywających tam osób. Ponad dwa lata temu zachęcony informacjami znalezionymi w serwisie offgolfers.pl napisałem do twórców tego portalu. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać, a jakiś czas później byłem już na pierwszym spotkaniu. W tym numerze postanowiłem przybliżyć Wam sylwetkę jednego z głównych promotorów tego sportu w Polsce. Michał Berger pseudonim "Miecio", jeden z założycieli serwisu offgolfers.pl odpowiedział na kilka pytań, co, mam nadzieję przybliży Wam, czym mniej więcej jest offgolf.
Offgolf to alternatywa dla oficjalnego, "sztywniackiego" golfa. Trudno nie zauważyć wzajemnego antagonizmu miedzy zwolennikami obu dyscyplin. Chociaż mam wrażenie, że to zwolennicy tego pierwszego, teoretycznie bardziej wyluzowanego sportu żywią więcej negatywnych emocji w kierunku zwolenników klasycznego, skostniałego golfa. Jak to jest naprawdę opowie nam „Miecio”, jeden z animatorów sceny.
Antagonizm?...To trochę za mocno powiedziane. Nie ma antagonizmu i mam nadzieję, że go nigdy nie będzie. Natomiast jest swego rodzaju "luźny" stosunek. Wiem, że klasyczni golfiarze patrzą na nas raczej z politowaniem. Właściwie trudno im się dziwić. Jednak pewnie nie wielu klasyków wie, że kilkaset lat temu wczesne odmiany golfa wyglądały bardziej jak dzisiejszy offgolf. Grano na ulicach i parkach, wśród ludzi. Po prostu nie było pól golfowych. Dziś wracamy do tej formuły...oczywiście nie przez sentyment do historii.
Mimo, że offgolf jest często stawiany jako mocna alternatywa dla klasycznego golfa, to jednak niezaprzeczalnym źródłem wiedzy dla wielu pionierów offgolfa był kontakt z kimś, kto grał profesjonalnie. Zdaje się, że na początku Twojej przygody z offgolfem miałeś kontakt z profesjonalnym golfistą, który uczył Cię tego, co dzisiaj przekazujesz nowym adeptom..
To jest oczywiste. Po co wyważać otwarte drzwi? Gramy tym samym sprzętem, tymi samymi kijami i piłkami...Technika ta sama tylko wykorzystywana w innych warunkach. Faktycznie przez parę pierwszych miesięcy razem z nami grał bardzo doświadczony instruktor. Wiedza, którą nam przekazał jest na wagę złota. Jak wiesz lekcje na normalnym polu czy drivingu są dosyć kosztowne. My mieliśmy to za free i w dodatku bez snobistycznej aury...na betonie, błocie czy piachu…czasem kończyliśmy partyjkę przy piwku, rozkładając walizkowego grilla gdzieś nad dzikim brzegiem Wisły.
Od kiedy grasz i od kiedy wpadłeś na pomysł, żeby ruszyć z serwisem o tej tematyce, a teraz ze stowarzyszeniem?
Teraz mija trzeci rok odkąd wysłałem pierwszą piłkę w szuwary na Dolince Służewieckiej. Serwis ruszył parę miesięcy później. Zauważyliśmy, że wielu ludzi chce się czegoś dowiedzieć o tej idei. Nie tylko z Warszawy. I tak się zaczęło. Wielu z nas myśli o offgolfie bardzo poważnie. Dlatego powstaje stowarzyszenie skupiające ludzi chcących promować tą ideę.
Brzmi to poważnie...bo i plany są poważne... Jak dotąd zorganizowaliśmy kilka imprez dwa razy Golf To Hell czy Putta Lounge.
Jakie zadania ma spełniać stowarzyszenie i czy są już jakieś konkretne plany co do przyszłych imprez, współpracy i temu podobnych?
Stowarzyszenie jak powiedziałem będzie skupiać ludzi, którzy chcą tworzyć to "cos". Coś, czego jeszcze nikt w tym kraju nie zrobił. Generalnie Naszym zadaniem jest promowanie idei offgolfa. Czyli gry poza polem golfowym, bez zbędnej etykiety. Oczywiście nie powstaje kolejny klub golfowy. Po prostu pewna forma prawna ułatwia organizowanie imprez i pozyskiwanie sponsorów. Więcej nie powiem żeby nie zapeszyć.
Jak oceniasz rozwój tej dyscypliny na świecie, a jak oceniasz jej rozwój w Polsce? Kim są gracze w offgolfa? Czy można nakreślić charakterystykę jakiegoś "typowego gracza w offgolfa"?
Największym skupiskiem "innych" golfersów są Niemcy. Istnieje tam wiele klubów, które organizują duże imprezy i zawody. Mamy kontakt z klubem w Stanach i Holandii. W Polsce grających zdecydowanie przybywa. Najważniejsze skupiska to: Trójmiasto, Wrocław i oczywiście Warszawa. Na forum offgolfers.pl można złapać kontakt z ludźmi ze swojej okolicy. Przyszłość offgolfa w Polsce...hmm...Właśnie ją tworzymy...Więc niebawem zobaczysz... Kim są gracze? Nie ma jakiegoś konkretnego szablonu offgolfisty. Właściwie pożądanych jest kilka cech charakteru: poczucie humoru, zdrowy dystans do rzeczywistości, wyobraźnia...to wszystko. Ograniczeń wiekowych brak. Płeć dowolna, (choć zdecydowanie poziom gry wzrasta jak wśród grający lub kibiców pojawia się płeć piękniejsza). Wspomniałem o wyobraźni, bo trzeba wiedzieć, że piłki są bardzo twarde, a kije najczęściej stalowe. Rozgrywki miejskie, czyli urbangolf rozgrywane są specjalnymi miękkimi piłkami...ale to już zupełnie inny temat.
Grywales w wielu miejscach. Powiedz, które z nich było najbardziej dziwne? Pamiętasz jakiś incydent, który utkwił Ci w pamięci?
Podstawą gry jest oczywiście znalezienie dobrego miejsca. Oczywiście im więcej przeszkód tym lepiej. Najtrudniej gra się w starych halach fabrycznych. Piłka w każdej chwili może odbić się od jakiegoś elementu "wnętrza" i poszybować w najmniej spodziewanym kierunku. Poza tym zupełnie inaczej gra się na trawie czy piasku, a zupełnie inaczej na betonie. Najdziwniejszym miejscem był dach niedaleko Hali Mirowskiej...Był lekko spadzisty i w rezultacie wszystkie piłki lądowały mniej więcej w tym samym miejscu. Kiedyś w miejscu gdzie graliśmy, nad Wisłą, rozlokował się kurs pilotażu poduszkowców. Kursanci tak grzali rurę po okolicy, że w efekcie nie znaleźliśmy ani jednej piłki...wszystkie równo zostały wtłoczone w piach...

niedziela, 28 marca 2010

Golf na ostro

Może być stocznia w Gdyni, fabryka pod Warszawą, mazurskie łąki. Nie trzeba być bogaczem, by odkryć uroki golfa.
Im gorzej grasz, tym większą masz zabawę. To jedna z niepisanych zasad offgolfa - gry, która zaczyna być coraz bardziej popularna w naszym kraju. Chodzi bowiem o dobrą zabawę, a nie o wygrywanie i zdobywanie punktów. To kolejna po grze w boul­e czy frisbee rozrywka dla aktywnych mieszczuchów. Wystarczy używany kij, kilka piłek i fajna miejscówka. Pole do offgolfa można znaleźć wszędzie. A im więcej przeszkód, tym lepiej.
Bez zasad
Michał Berger, na co dzień art director w jednej z warszawskich agencji reklamowych, nie miał wcześniej z golfem nic wspólnego. Jednak gdy trzy lata temu przeczytał w którejś z gazet artykuł o offgolfistach działających w Berlinie, zainteresował się zjawiskiem. Skrzyknął ludzi i spróbowali. Zaczynał z zerową wiedzą o tym, jak uderzać, jak używać kijków. Po jakimś czasie poznał instruktora klasycznego golfa, który też złapał zajawkę na nietypową odmianę tego sportu. Od niego nauczył się techniki. Teraz założył stowarzyszenie, które ma na celu promować offgolf jako fajny sport miejski, możliwy do uprawiania w zasadzie w każdych warunkach i przez wszystkich.
Gra, która od dobrych dziesięciu lat popularna jest w USA czy Niemczech, polega właściwie na tym samym co klasyczny golf. Chodzi o to, by za pomocą jak najmniejszej ilości uderzeń osiągnąć cel. Na polu celem są dołki. W offgolfie może nim być wszystko - butelka, puszka, stary samochód, w które trzeba trafić, by zaliczyć rundę. Jednak punkty i wygrana nie są tu najważniejsze. - Często pod koniec gry już nie pamiętamy, kto ma ile punktów... Przy grze wymagany jest przede wszystkim dystans do rzeczywistości i poczucie humoru. Nie można traktować tego zbyt poważnie - mówi Michał. - Nie chodzi też o to, żeby przeciwstawiać się idei klasycznego golfa - tłumaczy dalej. - Rezygnujemy po prostu z drogich pól, kart klubowych i takich rzeczy.
Dziś w Polsce osób regularnie grających w offgolfa jest około setki. Powstały nawet nieoficjalne offgolfowe pola. - Jeśli znajdujemy fajną miejscówkę, wracamy tam ponownie, mówimy o niej innym - mówią gracze. Takie miejsca to fabryka w podwarszawskim Ursusie, plaże pod stołecznym mostem Świętokrzyskim albo łąki w okolicach wilanowskiej Etny. Mieszkańcy Gdańska polecają gry w Stoczni Gdańskiej albo na terenie Motocrossu Gdynia Orłowo, krakowianie Bonarkę koło Castoramy. Koło Poznania gra się na poligonie w Biedrusku, w Małopolsce zaś na terenach starych kopalni w Olkuszu. Jak wygląda idealna miejscówka? - Im więcej się dzieje po drodze, tym lepiej. Nie ułatwiamy sobie. Trzeba się zmierzyć z rzeczywistością - mówi Michał. Reguły rozgrywki wymyślane są zazwyczaj ad hoc już na miejscu, tuż przed pierwszym uderzeniem.

Kij za grosze

Offgolf nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Wystarczy jeden używany kij kupiony np. na internetowej aukcji. Kosztuje około 30 złotych. Dla początkujących najlepszy będzie kij metalowy, tzw. iron. To kij najbardziej wszechstronny, dla początkującego gracza podstawowy.

Kije mają też swoje numery (od trzech do dziewięciu), które określają nachylenie ich główki, co z kolei decyduje o tym, jaki tor lotu nadamy piłeczce. Im mniejszy numer, tym piłeczka leci niżej i dalej, im wyższy - tym wyżej i bliżej. - Na początek najlepiej wybrać oczywiście coś pośrodku - piątkę albo szóstkę - doradza Michał.

Bajer polega na tym, że tak naprawdę wszystko zależy od rodzaju kija, a nie przyłożonej siły. To rzecz, której niezwiązani z golfem ludzie nie wiedzą. - Uczysz się jednego ruchu i potem zmieniasz tylko kije. Dla 300 metrów biorę odpowiedni kij, a nie walę z określoną siłą - tłumaczy Michał. Offgolf to jednak nieco inna sytuacja. Tu nie do końca sprawdzają się techniki wypracowane na idealnie przygotowanych polach golfowych. Gdy gra się na betonie albo kamieniach, parametry nie są takie istotne.

Bardziej zaawansowanym przyda się również putter - kij służący do końcowego wbicia piłki do dołka. - Kiedyś w zimie na długich korytarzach dawnej drukarni "Życia Warszawy" zorganizowaliśmy zawody w patowaniu. Zabawa była świetna - opowiada Michał. Zresztą jak się okazuje, pora roku nie jest żadną przeszkodą dla prawdziwych zapaleńców. Michał ze znajomymi grają także w zimie, na śniegu... - To dopiero jest zabawa - mówi. - Jako dołki służą studzienki kanalizacyjne, widoczne z daleka, bo na ciepłych pokrywach topnieje śnieg. Jedna osoba staje mniej więcej w połowie dystansu i chroniąc twarz, stara się zauważyć, gdzie piłka upadła, bo potem znaleźć jej w białym puchu po prostu się nie da...

Turboemocje

Offgolf niejedno ma imię. Istnieje kilka odmian tej gry. Crossgolf jest najspokojniejszy. Warunki gry bardziej przypominają te znane z klasycznych pól golfowych. Łąka, plaża, pole, las stają się terenem rozgrywek. Ale crossowcy też nie ułatwiają sobie życia. Błotniste pola, podmokłe łąki, wysokie łany zbóż sprawiają, że ich serca biją szybciej. Nie ma jednak co ukrywać, że crossgolf to odmiana dla tych, którzy lubią grę bardziej techniczną, chcą doskonalić swoje umiejętności i technikę gry.

Bardziej ekstremalny i przez to pociągający dla niepokornych offgolfistów jest turbogolf. Gra się szybko, w bardziej ekstremalnych warunkach. To golf industrialny. Scenerią rozgrywek są opuszczone fabryki, zamknięte zakłady przemysłowe, puste hale. Spod kija lecą iskry, piłeczki jak pociski tną powietrze. - Przy tej odmianie offgolfa jest więcej adrenaliny, bardziej chodzi o to, żeby gdzieś wejść, przejść przez płot, posłać jedną czy drugą piłkę. Więcej tu zabawy w szukanie guza niż liczenia punktów - przyznaje Michał.

Trzecią odmianą jest urbangolf grany w mieście. Tu gracze używają miękkich piłek ze specjalnej pianki. Są one lżejsze, wolniejsze i przez to bezpieczniejsze dla otoczenia, bo nie zrobią krzywdy takiej jak zwykła polowa piłka. Dzięki nim w golfa można grać w środowisku miejskim: pomiędzy ludźmi w parku, na ulicy czy podwórku. Trzeba tylko uważać na psy, które chętnie przyłączają się do zabawy, biegając za piłeczką... Oczywiście w takich sytuacjach najważniejsze staje się zachowanie bezpieczeństwa. Choć offgolfiści uważani są za niepoprawnych wariatów, nie lekceważą zasad bezpieczeństwa. - Powtarzamy to nowym zawodnikom do znudzenia - opowiada Michał. - Jak się uderza, trzeba krzyknąć. Nigdy nie wolno posyłać piłki w kierunku ludzi. Jak się bierze zamach, trzeba się rozejrzeć, czy nikogo nie ma w zasięgu kija. To podstawa.

Offgolf

Offgolf to powrót do korzeni. Przecież 300 lat temu, kiedy golf się zaczynał, grano w niego na ulicach. Pola golfowe to wymysł sprzed jakichś 100 lat

Żeby zagrać w offgolfa nie potrzeba wiele - wystarczy używany kij, klika piłeczek i sporo wyobraźni. Co do miejsca gry również nie ma specjalnych wymagań – może być chodnik, plac budowy, plaża, stara fabryka... można grać wszędzie. Reguły ustala się na bieżąco. Zawodnicy sami wyznaczają trasę, dołek i system punktacji. Podstawową zasadą jest jednak bezpieczeństwo. - Offgolf to powrót do korzeni. Przecież 300 lat temu, kiedy golf się zaczynał, grano w niego na ulicach. Pola golfowe to wymysł sprzed jakichś 100 lat - mówi Michał Berger, zaangażowany offgolfer i dyrektor artystyczny warszawskiej agencji reklamowej. Do Polski dotarł z Niemiec około cztery lata temu.

Są trzy odmiany tego sportu:

Turbogolf - dla początkujących oraz lubiących odrobinę emocji. Zawodnicy grają w najdziwniejszych miejscach, starych fabrycznych halach albo zamkniętych placach budowy, gdzie narażają się na represje ochrony. I to jest ten smaczek. - Ale to raczej zabawa dla młodszych - mówi Michał Berger. - Mnie nie chce się już uciekać przed ochroną, skacząc po murach.

Inną odmianą jest crossgolf, czyli gra na polach, w lesie lub innej otwartej przestrzeni. -Jeśli akurat na kawałku terenu leży śnieg, to wtedy zabawa z białą piłką staje się sportem ekstremalnym. Zwłaszcza dla oczu, które muszą piłkę znaleźć- śmieje się Michał Berger.

Istnieje jeszcze urbangolf – w tej odmianie "polem" są dachy domów, ulice i parkingi. Tu gra się miękkimi piłkami, żeby nie zrobić krzywdy przechodniom ani wybić szyb. I może dlatego ludzie pozytywnie odnoszą się do zawodników.

Choć grać można wszędzie, w Warszawie jest kilka miejsc, najchętniej wybieranych przez offgolfistów. Jednym z najczęściej uczęszczanych jest opuszczona hala, gdzie mieściły się zakładach mechaniczne na Ursusie. Jest tam kilka pomieszczeń wielkości kilku kortów tenisowych, grać można również na dachu. Kolejna “miejscówka”, to teren pod mostem świętokrzyskim na Mokotowie. Plaża położona przy żwirowni to idealne miejsce do stawiania „pierwszych kroków”. Offgolferzy wymieniają również miejsce składowania popiołów z Elektrociepłowni Siekierki i Żwirownię położoną przy Etnie na Wilanowie.

Off golf - golf dla wszystkich

Golf kojarzy się z eleganckimi panami ubranymi w jasne, starannie wyprasowane spodnie. Ale istnieje też golf w mniej sztampowym wydaniu, wyniesiony z pola na ulice, czyli offgolf. Do tego sportu nie potrzeba drogiego sprzętu czy ekskluzywnych miejsc. Rytm Miasta pokazuje jak można wczuć się w miejski klimat z pomocą kija i piłeczki.

- Zawsze, jak z kimś rozmawiam i mówię co mnie interesuje, to nie ma pojęcia co to za sport - śmieje się Michał, offgolfiarz do wielu lat.

Offgolf wyróżnia się przede wszystkim tym, że jest dostępny dla każdego i można zagrać wszędzie.

Wyobraźnia nie zna granic

- Mamy np. cross golfa, który odbywa się w terenach zielonych, albo np. turbogolfa, mojego ulubionego, gdzie gra się w starych opuszczonych halach, fabrykach - opowiada Kamil, inny fan tego sportu.

A tam piłeczka osiąga niesamowitą prędkość. Spod kijów często lecą iskry. Zimą gra się w icegolf, czyli golf na lodzie. Park jest idealny na urbangolfa. Tam oczywiście gra się tzw. "miękkimi" piłkami, by nikogo skrzywdzić.

- Słyszałem też np. o fruitgolfe, kiedy gra się owocami... Odmian offgolfa jest właściwie tyle, ile sobie wymyślimy - tłumaczy Kamil.

- Można grać w pracy, gdzie jest długi korytarz. O ile oczywiście szef nam nie zabroni... - śmieje się Patryk, inny amator offgolfa. - Może to być plaża, kiedy wyjeżdżamy nad morze. Może to być las, kiedy zbieramy grzyby. Wystarczy, że mamy kij i piłkę. Tak naprawdę każde miejsce, każdy czas, każda temperatura - opowiada.

Tani sport

Podstawową zaletą offgolfa jest to, że jest bardzo tani.

- Jeśli chodzi o pieniądze, to nie są to duże kwoty. Na przykład kij można kupić na aukcjach internetowych juz za 20 zł - wylicza Patryk - Potrzebne są jeszcze piłeczki, kosztują około 70 groszy za sztukę. Jak zbierzemy to do kupy to za 30 zł jesteśmy przygotowani do gry.

"Jakkolwiek wyglądamy - gramy"

W tym sporcie nie trzeba też myśleć o czapeczkach, białych spodniach i specjalnych rękawiczkach. Trzeba tylko pamiętać o zakupie renomowanego proszku do prania. Szukając zaginionej piłki, można się nieźle pobrudzić!

czwartek, 25 marca 2010

Offgolf nad Wisłą

Ponad dwudziestu off golfistów ćwiczyło wczoraj swe off golfowe umiejętności na nieoficjalnym polu golfowym za piaskarnią nad Wisłą pod Warszawą.

Spotkanie miłośników off golfa formalnie rozpoczęło się około 18 na gigantycznym piaszczystym placu obok piaskarni. W praktyce dla większości grających rozpoczęło się później ponieważ część osób pomyliła drogę na "pole", inni próbowali ich szukać, a jeszcze inni rozstawiali grila.


Cel spotkania był kwestią bardzo indywidualną. Oprócz ćwiczeń woodami i ironami ważne było spotkanie ze znajomymi i przyjaciółmi, relaks na świeżym powietrzu, zabawa z dziećmi, kolacja, przygoda.

Gra rozpoczynała się na 5 mini matach, rozłożonych wzdłuż szerokości "pola". Off golfiści mieli do dyspozycji kije i piłki wypożyczone przez organizatora imprezy Stowarzyszenie Turbogolfa. Co charakterystyczne - większość turbogolfowych piłek jest koloru jaskrawo żółtego dzięki czemu są widoczne nawet na najbardziej dzikim terenie. Po wystrzeleniu około 200 - 300 piłek off golfiści wyruszali na spacer po okolicy aby pozbierać piłki. W ten sposób rozegrano dwie off golfowe rundy. Trening zakończył się o zmroku.

Serwis Golfmania może się pochwalić przybyciem na off golfowy trening swojego reprezentanta - Maćka, który na codzień trenuje na Lisiej Polanie. Maciek znalazł informację o off golfowym zebraniu w naszym serwisie i korzystając ze wskazówek w komentarzu - przyjechał.

- W tygodniu nie ma gdzie grać w golfa, dlatego pomyślałem, że spróbuję off golfa - mówił Maciek.

Na wczorajszym treningu pojawiły się osoby, które jeszcze nigdy nie trzymały kija w ręku oraz mistrzowie turbogolfa, zwycięzcy off golfowych turniejów zagranicznych. Jedni grali w najprawdziwszych adidasach, inni na bosaka.

Offgolf w Bytomiu

Niesamowity turniej Alternatif Golfa rozegrał się w czwartek, 7 maja na kopalnianych hałdach byłej kopalni Szombierki w Bytomiu. Była to jedna z imprez całego cyklu wydarzeń, pod nazwą Alternatif Turistik.

Golfiści z całego Śląska zjechali się do Bytomia, by wziąć udział w imprezie organizowanej przez największego w Bytomiu inwestora – Armadę Development. Turniej rozegrano na dziewięciu dołkach, w rolę których wcieliły się stare wiadra, miski czy pisuary, a wzięło w nim udział 24 zawodników. Wygraną w turnieju była statuetka golfisty oraz „kołkastla” – węglarka wypełniona węglem – symbolem terenów na których toczyła się gra. 2146 – tyle metrów mieli do przejścia golfiści.


Tym wszystkim, którzy bardziej interesują się historią niż sportem inwestor umożliwił zwiedzanie zabytkowej wieży Szybu Krystyna – z tej niebywałej okazji skorzystało ponad 100 osób. Była to niepowtarzalna szansa obejrzenia wnętrz wieży, jeszcze przed rozpoczęciem prac związanych z jej adaptacją do nowych funkcji.

- Impreza, którą zorganizowaliśmy była dla nas kolejną możliwością poznania lokalnej społeczności oraz zaprezentowania jej możliwości, które posiada ten teren – tłumaczy powody zorganizowania turnieju Alternatif Golfa Marek Mutke, Prezes Armady Development.

Jesienią tego roku planujemy otwarcie Driving Range – pola treningowego do gry w golfa, będzie to przedsmak tego, co czeka mieszkańców za kilka najbliższych lat – mamy też nadzieję, że tego typu miejsce zaszczepi w ludziach chęć grania w golfa – dodaje Mutke.

Prace związane z otwarciem Driving Range są już na zaawansowanym etapie – uporządkowano teren 5 ha, wybrano z niego kamienie i pokopalniane pozostałości, zasiano także specjalny gatunek trawy. W ciągu kilku najbliższych tygodni teren pola zostanie również ogrodzony.

W otoczeniu pola treningowego inwestor planuje otwarcie kilku obiektów, które będą spełniały funkcje typowe dla terenów rekreacyjnych. Prace związane z otwarciem Driving Range są już na zaawansowanym etapie – uporządkowano teren 5 ha, wybrano z niego kamienie i pokopalniane pozostałości, zasiano także specjalny gatunek trawy. W ciągu kilku najbliższych tygodni teren pola zostanie również ogrodzony.

W otoczeniu pola treningowego inwestor planuje otwarcie kilku obiektów, które będą spełniały funkcje typowe dla terenów rekreacyjnych.

Trochę jeszcze o offgolfie

Nowa dyscyplina: Celowanie do trawiastych dołków to sport dla nudziarzy i sztywników. Porzuć reguły, poznaj offgolfa!

Dotąd, by celować do dołka należało wpłacić wpisowe za członkostwo w klubie, a następnie wykupić roczny abonament. Nierzadko potrzebna była też rekomendacja, co czyniło z golfa sport towarzyski i ekstrawagancki. Ale era elitarności tego sportu dobiegła końca. Wszystko za sprawą młodych gniewnych Amerykanów, którzy postanowili wzniecić bunt przeciw golfowej bufonadzie.

O co tu chodzi? Offgolf to pełna spontaniczności zabawa golfowymi kijami i piłeczką. Tu nie ma perfekcyjnie wydrążonych dołków, skomplikowanych reguł i niezrozumiałego systemu punktacji. Zawsze chodzi jednak o umieszczenie piłeczki w określonym miejscu: przy butelce, puszce, drzewie, koło samochodu… Pozostałe zasady ustalane są przez zawodników w zależności od miejsca rozgrywek. W offgolfa można grać bowiem na otwartej przestrzeni: na łące, plaży, płycie nieczynnego lotniska czy polu. W kałużach, błocie lub na śniegu. Rozgrywki mogą być jednak prowadzone również w dużo trudniejszych warunkach. Miłośnicy tzw. turbogolfa upodobali sobie stare fabryki, nieczynne kotłownie i tereny przemysłowe.

To gra pełna fantazji, gardząca tradycyjną etykietą. Zdarza się, że spod kija tryskają tu iskry, a piłeczka szybuje między ścianami z prędkością ponad 150 km/h! Dlatego przed każdym uderzeniem zawodnik wykrzykuje ustalone hasło, informując pozostałych graczy, by zachowali ostrożność. Najbardziej zwariowaną odmianą offgolfa jest jednak fruitgolf. Za piłeczki służą tu wszelkie owoce i warzywa!

Sprzęt. Do offgolfa używa się tego samego sprzętu, który wykorzystywany jest na trawiastych polach. Zawodnicy uderzają piłeczkę zarówno kijami typu Iron, jak i Wood. Powierzchnia natarcia w tych pierwszych ustawiona jest pod różnym kątem, co wpływa na kierunek i odległość lotu piłeczki. Rodzaje kijów oznacza się numerami; im jest on większy, tym lot jest wyższy i krótszy. Kije Wood służą zaś do wykonywania uderzeń na długą odległość. Mają zaokrąglone końce, przez co są trudniejsze w obsłudze. Niestety wobec niepohamowanej fantazji offgolfistów, sprzęt bardzo często okazuje się w tej dyscyplinie jednorazowym! Dlatego nie warto inwestować w nowy ekwipunek. Lepiej odwiedzić jedną z wielu giełd używanego sprzętu.

Gdzie na offgolfa? W Warszawie społeczność crossgolfowa spotyka się w żwirowni koło Mostu Świętokrzyskiego oraz w Wilanowie na składowisku popiołów Elektrociepłowni Siekierki i w żwirowni za Etną. Stołeczni turbogolfiści grywają natomiast w byłej fabryce traktorów w Ursusie, a trójmiejscy - w nieczynnej części Stoczni Gdańskiej. Okazałym miejscem na offgolfowe przygody jest też olbrzymie zapadlisko po byłej kopalni w Olkuszu. Na rozgrywkę nadaje się jednak niemalże każde miejsce.

Koszty. Za wynajem pola nie trzeba płacić. Pozostaje więc tylko zakup sprzętu. Używany kij do golfa można na internetowych aukcjach kupić już za 30 zł. Piłeczki to wydatek 4 zł za sztukę, a torba - ok. 70 zł. Sprzęt do offgolfa skompletować można więc za ok. 300 zł. Zakupu nowego sprzętu nie polecamy!

Historia offgolfa

Jak każdy sport tak i offgolf ma swoją historię. Dawno dawno temu, za lasami górami i granicami a dokładniej w Niemczech w XX wieku pewien golfista postanowił pograć przy swoim domu. Są też opinie, jakoby historię offgolfa rozpoczął niemiecki producent telewizyjny - Torstyen Schitting, który wraz ze znajomymi zaczął grać w korytarzu hotelowym. Bardzo możliwe, że tę odmianę sportu od dawien dawna uprawiali ci, którzy posiadali kije. Oddawali się oni tej zabawie niekoniecznie na polu golfowym. Świadczą o tym zdjęcia wykonane pod koniec XIX wieku przy jednej z fabryk na Górnym Śląsku. Wierzcie lub nie ale wg. ChaosGolf Bytków offgolf rozwijał się od prehistorii:



  • ”AUSTRALOPIŁEK - najwcześniejsza forma życia golfowego. Ze względu na słabą koordynację ruchową umiał tylko podnosić piłki. Niestety po podniesieniu natychmiast je zjadał. Dlatego też musiał wyginąć.
  • GOLFUS HABILIS - czyli golfiarz zręczny. Praprzodek dzisiejszego turbogolfisty, pierwszy który w dość zręczny sposób posługiwał się prymitywnym kijem golfowym (wykonanym z bambusa) i prostymi piłkami (z odchodów mamutów).
  • GOLFUS ERECTUS - czyli golfiarz wyprostowany. Rozwinięty już gatunek turbogolfisty, jednak ze względu na granie w pozycji wyprostowanej (co przekładało się bezśrednio na fatalne wyniki w grze) musiał wyginąć. W jego czasach pojawiły się pierwsze kije wykonane z żelaza i piłki... z odchodów mamutów.
  • GOLFUS SAPIENS - pierwszy niemalże zawodowy turbogolfista. To za jego czasów nastąpiło gwałtowne rozpopularyzowanie idei turbogolfa.
  • TURBO GOLFER - turbogolfiarz współczesny. Najwyższa forma rozwoju turbogolfisty w dziejach świata. Gra najnowocześniejszymi dostępnymi kijami w najciekawszych miejscach (czytaj: kije z demobilu plus gra wszędzie gdzie się da, i nawt tam gdzie się nie da)

środa, 24 marca 2010

Miejscówka na offgolf

Uroda offgolfa polega na tym, że grać można w niego wszędzie. Jednak jest to gra towarzyska i najlepsza zabawa jest wtedy, kiedy można spotkać innych offgolferów. Tymczasem 11 lipca odbędą się 4 mistrzostwa w golfie na plaży “Golf to Hel”. Tegoroczna edycja będzie mieć miejsce na plaży przy Piekrarnia Beach Bar naprzeciwko Chałupy 6. Poczytaj więcej o offgolfie: co radzi nasz aktywny offgolfer i co to jest offgolf? A gdzie w twoim mieście można pograć w offgolfa?

Golf na wolności

Golf na wolności, czyli off golf uprawiany z dala od eleganckich i snobistycznych klubów golfowych. Wystarczy kij i kawałek wolnej przestrzeni zamiast równo przystrzyżonej trawy z rolki. Wszystko, co offowe z czasem robi się modne. Nadszedł czas off golfa, czyli odbijania piłeczki w jakimkolwiek miejscu poza polem golfowym. Co świadczy o popularności danej dyscypliny? Strony www w różnych językach stworzone przez jej miłośników? Artykuł w wikipedii? Reportaż w TV albo wyznaczającym trendy, lifestyle'owym magazynie? Polski off golf doczekał się tego wszystkiego, a nawet corocznych rozgrywek Golf to Hell nad morzem.

Rzeszowscy offgolfiarze piszą na swojej stronie offgolf-rzeszow.pl, że offgolf to „jest golf poza polem golfowym. Pewnie wiele golfistów uważa, że jest to profanacja sportu jakim jest golf, ale my uważamy, że to dobra zabawa dla każdego. Nie ma tu jakiejś „etykiety", wymogów ubioru, czy zielonej karty występujących w „zwykłym golfie". Reguły i miejsce ustalają sami gracze, jednak należy pamiętać o bezpieczeństwie. Zawodnicy grają wszędzie - na plażach, w starych fabrykach, na ulicy, w lesie. Używają do tego normalnego sprzętu, kijów i piłek, z tą różnicą, iż straty w elementach wyposażenia są znacznie częstsze niż w przypadku tradycyjnego golfa. Fascynaci offgolfa mówią, że każde wyjście oznacza zgubienie kilku piłek."

W wersji ekstremalnej, turbo golfie, czasem wejście na teren gry bywa zabronione, miejsce niebezpieczne, grożące zawaleniem. Na stronie offgolfers.pl czytamy o turbo golfie, że to „najbardziej energetyczna odmiana offgolfa. Charakterystyczną cechą są rozgrywki w skrajnie niekorzystnych warunkach takich jak opuszczone fabryki, stare kotłownie, tereny przemysłowe itp". Wersja miejska, nazywana urban, street albo city golfem, rozgrywana jest na chodnikach, placach i ulicach miast, podczas gdy cross golf jest najbardziej zbliżony do swojej klasycznej wersji. Gra się w niego na łonie natury, ale niekoniecznie na łące - do gry w cross golfa świetnie nadają się plaże.

Jeden z amerykańskich offgolfowych bloggerów pisze wprost: ambicję i potrzebę rywalizacji zostaw w domu. Ta gra polega na zabawie, nie wygrywaniu. Nie potrzebujesz instruktora - im gorzej grasz, tym lepsza zabawa.

Koszty offgolfa

Jeżeli zapytasz się kogoś czy nie pograłby w golfa, większości osób od razu nasunie się na myśl - hmm...trzeba mieć komplet kij, a to droga sprawa, pole golfowe - też raczej nie po taniości, reguły - pewnie troche skomplikowane i na bank trzeba się ubrać w dziwne ciuszki... Nic bardziej mylnego!!!

Zamiast klasycznego golfa, możesz wybrać się ze znajomymi na partyjkę jednej z odmian off golfa - cross golfa (gra w plenerze, na świeżym powietrzu)lub turbogolfa (opcja bardziej extremalna, granie w opustoszałych budynkach, fabrykach, generalnie industrial).

Koszt nie jest wysoki. Na początek potrzebujesz kija - można zakupić używane w dobrym stanie na allegro już od 30 zł (jeżeli zgadacie się w grupie, wtedy każdy może kupić inny rodzaj i w ten sposób na początku będziecie mogli grać różnymi kijami). Piłeczki- również odsylam na allegro. Znajdziecie tam mnóstwo ofert, oczywiście używane pochodzące z rangów. Generalnie koszt jednej piłeczki to około 70groszy. Warto się złożyć i kupić ich większą ilość - szybko się kończą!:) pcjonalnie można kupić również kołeczki i inne gadgety związane z golfem - tutaj wszystko zależy od stopnia wkręcenia się w ta dyscyplinę sportu!

Offgolf - bardzo fajny pomysł spędzenia wolnego czasu w gronie znajomych. Grać może każdy - dziewczyny i chłopaki, bez względu na wiek. Można grać dossłownie wszędzie - w parkach, na ulicy, w lesie, nad morzem, w budynkach...(trzeba uważać tylko na przypadkowe osoby znajdujące się w polu rażenia, uderzenie piłeczką może być bolesne).

Crossgolf

Crossgolfem zainteresowałem się rok temu. Początkowo planowałem grać w minigolfa i kupiłem na Allegro jakiś kij, którym zamierzałem grać nim w minigolfa. Mając kij, zamierzałem dowiedzieć się czegoś o golfie, jak grać itp.

Natknąłem się przypadkowo w internecie na słowo offgolf. Temat mnie zainteresował, potem przeczytałem też o crossgolfie i zacząłem grać na terenach naturalnych. Najbardziej lubię grać w lesie. Nie grałem jeszcze na plaży, za to bardzo fajnie gra się na skoszonej łące. Moje granie jest bardziej sposobem na relaks i sprawienie sobie przyjemności niż trenowanie i dążenie do określonych celów. Oczywiście uderzając piłkę staram się stosować zamach jak w profesjonalnym golfie i ciągle go ulepszać. Moją pierwszą miejscówką do gry była hałda kopalniana w Radlinie, potem częściej grałem w lesie, w Leśnej Perle. Teraz gram zazwyczaj tam, gdzie jestem.

Offgolf opiera się na zasadzie grania wszędzie, gdzie to jest możliwe - w przypadku crossgolfa są to tereny naturalne.

Co mogę doradzić, jeśli chodzi o sprzęt?

Sprzęt dostępny jest na portalach aukcyjnych. Używane kije w dobrym stanie kupimy już od około 35 zł. Do crossgolfa można używać sprzętu zarówno nowego, jak i używanego. Kiedy wybieramy kij, koniecznie sprawdźmy czy jest praworęczny, czy leworęczny. Zwracajmy również uwagę na stan gripów (miejsce, w którym trzymamy kij w dłoniach) i szafotów (łączenie gripu z główką). Główki również są ważne, kiedy widzimy, że brakuje jakiegoś elementu np. ciężarka. Niektórzy sprzedawcy piszą, że to brak zaślepki, radzę nie wybierać takich kijów. Do crossgolfa potrzeba przynajmniej jednego kija golfowego przy czym nie potrzeba więcej niż trzech. Potrzeba również piłek. Latem najlepiej grać białymi piłkami, ale w zimie lepiej żeby były pomarańczowe. Najlepsze piłki, według mnie, to piłki rangowe firmy TopFlite. Najlepsze kije do crossgolfa to takie, które posiadają stalowy szaft. Grafitowe szafty są mniej wytrzymałe, choć lżejsze od tych stalowych, ale osobiście nie polecam grafitowych szaftów. Początkującym polecam irony o numerach 4,5,6. Jeżeli chcemy grać na dalsze odległości, to lepiej wybrać kije irony o numerach 1,2. Jeżeli chcemy grać na krótkich dystansach, to polecam kije irony o numerach 8,9. Ja osobiście mam opanowane długie dystanse również na krótkich kijach. Polecam używanie w crossgolfie kija iron PW - jest niezastąpiony w wielu sytuacjach. Nie Polacam Kija Iron SW. Z kolei granie kijami typu wood jest trudniejsze i wymaga pewnych umiejętności.

Zasady Gry?

Cel i punkty są ustalane przez samych graczy. Ja gram zazwyczaj z celem umieszczenia piłki na wyznaczonym obszarze np. w tym zagłębieniu musi się znaleźć piłka. W całym offgolfie nie stosuje się dołków, offgolf jest alternatywą klasycznego golfa i panuje w nim duża dowolność.

Urbangolf - sport miejski

Lecą iskry, a żelazo rozgrzane jest do czerwoności - to typowy obrazek z... partyjki golfa. Ale nie tego w białych kołnierzykach, tylko jego miejskiej odmiany.

Bartek Idzik ma 24 lata. Na co dzień w równiutko wyprasowanych spodniach w kancik, koszulce z kołnierzykiem i w białych rękawiczkach uczy biznesmenów poprawnych uderzeń kijem golfowym na polu w Wilanowie. - Ale środowisko golfowe jest tak małe, że jesteśmy na bieżąco ze wszystkimi nowinkami - mówi. - Historia urban golfa zaczęła się właśnie od tego, że pewien Anglik chciał się wyrwać ze snobistycznego klubu i zaczął grać na ulicach - opowiada Bartek, który też pewnego dnia wybrał się z kolegą do opuszczonej fabryki w Ursusie. Zagrali w turbo golfa - jedną z odmian golfa alternatywnego.


Pan Literka nestor golfa


- Obowiązują takie zasady, jak sobie sami wymyślimy - opowiada Bartek. W turbo gra się na czas. Kto pierwszy z punktu A trafi w punkt B - czyli na przykład zbije szybę w oknie. - Po takiej partyjce główkę kija (część którą się uderza piłeczkę - red.) miałem startą do połowy i rozgrzaną do czerwoności - opowiada.


- To bywa niebezpieczne - zauważa Michał Berger, który wraz z grupą kolegów grywa od roku. - Piłka leci z prędkością 150 km/h. W fabryce łatwo o rykoszet, a piłka jest naprawdę twarda - mówi.


Ale turbo golf to tylko jedna z odmian. 31-letni Marcel z kolegami grywa w urban golfa. - Zresztą nazywajcie to, jak chcecie. Nazw jest mnóstwo i nie są najważniejsze - mówi Marcel, który pierwsze piłki odbijał u swojej mamy w ogrodzie. - Zakopałem plastikowe kubki i miałem dołki - opowiada. A potem trafił do Berlina na pole "Pana Literki". - To był starszy człowiek, mieszkał na squacie. Handlował metalowymi literkami na pchlim targu. I miał na squacie pole. Jeden z dołków był w obudowie starego telewizora, inny w puszce po granatach - wspomina Marcel, który po powrocie zaraził pasją swoich kolegów.


Spacerek z kijem


Używane kije kupili na bazarze staroci na Kole. Teraz spotykają się wieczorami. Na przykład na dachu kamienicy na Mokotowie. - To idealny dodatek do grilla i piwa - mówią. Inny sposób gry to poruszanie się po mieście i obijanie piłeczki. - Trzeba uważać na przechodniów i samochody - podkreśla Marcel, który wędrował już z kumplami z Bielan na Podzamcze. Teraz planują pokonać trasę od pomnika Lotnika na lotnisko, ale po pasie zieleni oddzielającym jezdnie Alei Żwirki i Wigury.


Marcel podkreśla, że nie ma nic przeciwko tradycyjnym golfistom. - Kiedyś zadzwonił do mnie jakiś dziennikarz i pyta, przeciwko czemu protestujemy. A tu nie chodzi o żadną ideologię. Tu chodzi o zabawę - mówi.

Alternatywa dla białych kołnierzyków

Idealnie zadbana trawka, towarzystwo w białych kołnierzykach i z kijami w rękach, wspaniała technika i... mało emocji na polu, niewiele więcej wokół dołka. Taki nie musi być golf! Golf postrzegany był dotychczas, jako bardzo elitarny sport, uprawiany wyłącznie przez bogatych (by nie powiedzieć snobów). Od niedawna ta ułożona dyscyplina ma swoje rewolucyjne, nowe wcielenie - urban golf, zwany inaczej turbo golfem.

Zasady tej alternatywnej odmiany są proste - zamiast pola golfowego jakikolwiek teren (stare fabryki, hale, dachy budynków, miejskie blokowiska), zamiast dołków ludzie, samochody i inne elementy otoczenia. Gra jest na czas. Reszta reguł może być ustalana między graczami. W tej grze nieważny jest ubiór zawodników; stan kija również nie gra większej roli, tym bardziej, że te bardzo szybko się zużywają i nieraz rozgrzewają do czerwoności, gdy mocne uderzenie ma nadać piłce prędkość nawet do 150 km/h.

Offgolf

Tak jak każdy sport, tak i golf ma swoją odmianę. Offgolf, bo o nim mowa, dla niektórych jest zaprzeczeniem golfa, a dla innych rodzajem tej dyscypliny sportu, rządzącym się nieco innymi zasadami. Reguły i miejsca do gry to podstawowe elementy, które stanowią wyróżnik offgolfa.vGrać może każdy i wszędzie, gdzie jest to tylko możliwe. Nie ma wymogów dotyczących ubioru, miejsc i etykiety. Najważniejsza jest jedna podstawowa zasada - BEZPIECZEŃSTWO.

Zawodnicy grają wszędzie - na plażach, w starych fabrykach, na ulicy, w lesie. Używają do tego normalnego sprzętu, kijów i piłek, z tą różnicą, iż straty w elementach wyposażenia są znacznie częstsze niż w przypadku tradycyjnego golfa. Fascynaci offgolfa mówią, że każde wyjście oznacza zgubienie kilku piłek.

Rodzajów offgolfa jest wiele i istnieje duże prawdopodobieństwo, że powstaną nowe. Wszystko zależy od wyobraźni i kreatywności, i - nie ukrywajmy - także od odwagi.

Historia offgolfa

Historia offgolfa- najprawdopodobniej zaczyna się w Niemczech w XX wieku,vkiedy to ponoć pewien fascynat tej dyscypliny sportu postanowił pograć przy swoim domu. Są też opinie, jakoby historię offgolfa rozpoczął niemiecki producent telewizyjny - Torstyen Schitting, który wraz ze znajomymi zaczął grać w korytarzu hotelowym. Bardzo możliwe, że tę odmianę sportu od dawien dawna uprawiali ci, którzy posiadali kije. Oddawali się oni tej zabawie niekoniecznie na polu golfowym. Świadczą o tym chocby zdjęcia wykonane pod koniec XIX wieku przy jednej z fabryk na Górnym Śląsku.

Urbangolf

URBANGOLF - gra na ulicach miasta, należy do bardzo niebezpiecznej odmiany offgolfa, zwłaszcza dla przechodniów. Oczywiście gra ta jest tylko dla najwytrwalszych, którzy potrafią umknąć władzy porządkowej. Warto dodać, że ze względów bezpieczeństwa offgolfiści używają do gry miękkich piłek.

Crossgolf

CROSSGOLF - gra na otwartej przestrzeni - jak plaża, polana, łąka itp. Ta forma rozgrywek najbardziej przypomina tradycyjnego golfa. Nie ma, co prawda, dołków, a teren jest bardziej zróżnicowany, jednak gra się nadal na otwartej przestrzeni;

Turbogolf

TURBOGOLF - polega na grze w opuszczonych halach i fabrykach, loftach itd. Największą przeszkodą są tu ochroniarze, którzy pilnują danego miejsca "pola golfowego". W tej odmianie najbardziej narażony na zniszczenie jest sprzęt. Spod kijów często lecą iskry, a piłki mogą w każdej chwili przybrać zupełnie inny kierunek, odbijając się rykoszetem od "naturalnych" przeszkód w postaci złomu, ścian itp.;