Idealnie zadbana trawka, towarzystwo w białych kołnierzykach i z kijami w rękach, wspaniała technika i... mało emocji na polu, niewiele więcej wokół dołka. Taki nie musi być golf! Golf postrzegany był dotychczas, jako bardzo elitarny sport, uprawiany wyłącznie przez bogatych (by nie powiedzieć snobów). Od niedawna ta ułożona dyscyplina ma swoje rewolucyjne, nowe wcielenie - urban golf, zwany inaczej turbo golfem.
Zasady tej alternatywnej odmiany są proste - zamiast pola golfowego jakikolwiek teren (stare fabryki, hale, dachy budynków, miejskie blokowiska), zamiast dołków ludzie, samochody i inne elementy otoczenia. Gra jest na czas. Reszta reguł może być ustalana między graczami. W tej grze nieważny jest ubiór zawodników; stan kija również nie gra większej roli, tym bardziej, że te bardzo szybko się zużywają i nieraz rozgrzewają do czerwoności, gdy mocne uderzenie ma nadać piłce prędkość nawet do 150 km/h.
