Kiedyś mieliśmy pomysł, aby napisać artykuł o tym jak przeżyć na lodowcu za 5 euro. Nie udało mi się nic napisać, aczkolwiek wielokrotnie udawało się przeżyć. Jest taka kasta ludzi, którzy wręcz się w tym specjalizują.
Golf. Sport, który może na pierwszy rzut oka wydawać się bardzo statyczny, wręcz dla niektórych nużący. Żadnego biegania, żadnego kontaktu z przeciwnikiem, dłużące się rozgrywki. Charakterystyczna golfowa "elegancja”, bez której nie można wejść na pole golfowe i wydatki rzędu kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych na sprzęt najwyższej klasy to dopiero preludium przed corocznymi opłatami za przynależność do klubu, za każdorazowy wstęp na pole. O ile za granica w golfa może grac praktycznie każdy, (wstęp na pole jest o wiele tańszy, a słyszałem nawet o polach dla bezrobotnych) o tyle w Polsce jest to nadal sport dla elit finansowych. Po co wiec pisać o sporcie, który jawi się jako nuda, w dodatku wymagająca od nas znacznych nakładów finansowych? Otóż nie o samym golfie chciałem pisać, a o sporcie, który się od tego klasycznego golfa wywodzi. Offgolf, bo tak powszechnie nazywa się tę dyscyplinę powstał wg. większości oficjalnych źródeł na przełomie lat 80'tych i 90'tych. Pomysł gry w warunkach innych niż pole golfowe narodził się w różnych miejscach świata w sposób dosyć naturalny, często z poczucia nudy lub chęci spróbowania czegoś zwariowanego. Naturalna hybryda dostępnych z różnych źródeł (od kolegi, po dziadku, z zakurzonych zakamarków, garażu) kijów golfowych z zastanymi przestrzeniami (przestrzeń miejska, opuszczone hale produkcyjne, niezagospodarowane pola czy biurowe korytarze). W offgolfie nie liczy się handicap (punktacja świadcząca o klasie gracza), celność czy ilość uderzeń, zaliczone dołki, strój czy wkład finansowy. Przy użyciu najtańszego sprzętu golfowego (cena używanego kija na allegro to koszt około 40pln, 100 piłek niskiej kategorii to wydatek około 80pln) można rozgrywać spotkania w gronie znajomych, na dowolnym nadającym się do rozgrywki terenie, oczywiście z poszanowaniem zdrowia i spokoju przebywających tam osób. Ponad dwa lata temu zachęcony informacjami znalezionymi w serwisie offgolfers.pl napisałem do twórców tego portalu. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać, a jakiś czas później byłem już na pierwszym spotkaniu. W tym numerze postanowiłem przybliżyć Wam sylwetkę jednego z głównych promotorów tego sportu w Polsce. Michał Berger pseudonim "Miecio", jeden z założycieli serwisu offgolfers.pl odpowiedział na kilka pytań, co, mam nadzieję przybliży Wam, czym mniej więcej jest offgolf.
Offgolf to alternatywa dla oficjalnego, "sztywniackiego" golfa. Trudno nie zauważyć wzajemnego antagonizmu miedzy zwolennikami obu dyscyplin. Chociaż mam wrażenie, że to zwolennicy tego pierwszego, teoretycznie bardziej wyluzowanego sportu żywią więcej negatywnych emocji w kierunku zwolenników klasycznego, skostniałego golfa. Jak to jest naprawdę opowie nam „Miecio”, jeden z animatorów sceny.
Antagonizm?...To trochę za mocno powiedziane. Nie ma antagonizmu i mam nadzieję, że go nigdy nie będzie. Natomiast jest swego rodzaju "luźny" stosunek. Wiem, że klasyczni golfiarze patrzą na nas raczej z politowaniem. Właściwie trudno im się dziwić. Jednak pewnie nie wielu klasyków wie, że kilkaset lat temu wczesne odmiany golfa wyglądały bardziej jak dzisiejszy offgolf. Grano na ulicach i parkach, wśród ludzi. Po prostu nie było pól golfowych. Dziś wracamy do tej formuły...oczywiście nie przez sentyment do historii.
Mimo, że offgolf jest często stawiany jako mocna alternatywa dla klasycznego golfa, to jednak niezaprzeczalnym źródłem wiedzy dla wielu pionierów offgolfa był kontakt z kimś, kto grał profesjonalnie. Zdaje się, że na początku Twojej przygody z offgolfem miałeś kontakt z profesjonalnym golfistą, który uczył Cię tego, co dzisiaj przekazujesz nowym adeptom..
To jest oczywiste. Po co wyważać otwarte drzwi? Gramy tym samym sprzętem, tymi samymi kijami i piłkami...Technika ta sama tylko wykorzystywana w innych warunkach. Faktycznie przez parę pierwszych miesięcy razem z nami grał bardzo doświadczony instruktor. Wiedza, którą nam przekazał jest na wagę złota. Jak wiesz lekcje na normalnym polu czy drivingu są dosyć kosztowne. My mieliśmy to za free i w dodatku bez snobistycznej aury...na betonie, błocie czy piachu…czasem kończyliśmy partyjkę przy piwku, rozkładając walizkowego grilla gdzieś nad dzikim brzegiem Wisły.
Od kiedy grasz i od kiedy wpadłeś na pomysł, żeby ruszyć z serwisem o tej tematyce, a teraz ze stowarzyszeniem?
Teraz mija trzeci rok odkąd wysłałem pierwszą piłkę w szuwary na Dolince Służewieckiej. Serwis ruszył parę miesięcy później. Zauważyliśmy, że wielu ludzi chce się czegoś dowiedzieć o tej idei. Nie tylko z Warszawy. I tak się zaczęło. Wielu z nas myśli o offgolfie bardzo poważnie. Dlatego powstaje stowarzyszenie skupiające ludzi chcących promować tą ideę.
Brzmi to poważnie...bo i plany są poważne... Jak dotąd zorganizowaliśmy kilka imprez dwa razy Golf To Hell czy Putta Lounge.
Jakie zadania ma spełniać stowarzyszenie i czy są już jakieś konkretne plany co do przyszłych imprez, współpracy i temu podobnych?
Stowarzyszenie jak powiedziałem będzie skupiać ludzi, którzy chcą tworzyć to "cos". Coś, czego jeszcze nikt w tym kraju nie zrobił. Generalnie Naszym zadaniem jest promowanie idei offgolfa. Czyli gry poza polem golfowym, bez zbędnej etykiety. Oczywiście nie powstaje kolejny klub golfowy. Po prostu pewna forma prawna ułatwia organizowanie imprez i pozyskiwanie sponsorów. Więcej nie powiem żeby nie zapeszyć.
Jak oceniasz rozwój tej dyscypliny na świecie, a jak oceniasz jej rozwój w Polsce? Kim są gracze w offgolfa? Czy można nakreślić charakterystykę jakiegoś "typowego gracza w offgolfa"?
Największym skupiskiem "innych" golfersów są Niemcy. Istnieje tam wiele klubów, które organizują duże imprezy i zawody. Mamy kontakt z klubem w Stanach i Holandii. W Polsce grających zdecydowanie przybywa. Najważniejsze skupiska to: Trójmiasto, Wrocław i oczywiście Warszawa. Na forum offgolfers.pl można złapać kontakt z ludźmi ze swojej okolicy. Przyszłość offgolfa w Polsce...hmm...Właśnie ją tworzymy...Więc niebawem zobaczysz... Kim są gracze? Nie ma jakiegoś konkretnego szablonu offgolfisty. Właściwie pożądanych jest kilka cech charakteru: poczucie humoru, zdrowy dystans do rzeczywistości, wyobraźnia...to wszystko. Ograniczeń wiekowych brak. Płeć dowolna, (choć zdecydowanie poziom gry wzrasta jak wśród grający lub kibiców pojawia się płeć piękniejsza). Wspomniałem o wyobraźni, bo trzeba wiedzieć, że piłki są bardzo twarde, a kije najczęściej stalowe. Rozgrywki miejskie, czyli urbangolf rozgrywane są specjalnymi miękkimi piłkami...ale to już zupełnie inny temat.
Grywales w wielu miejscach. Powiedz, które z nich było najbardziej dziwne? Pamiętasz jakiś incydent, który utkwił Ci w pamięci?
Podstawą gry jest oczywiście znalezienie dobrego miejsca. Oczywiście im więcej przeszkód tym lepiej. Najtrudniej gra się w starych halach fabrycznych. Piłka w każdej chwili może odbić się od jakiegoś elementu "wnętrza" i poszybować w najmniej spodziewanym kierunku. Poza tym zupełnie inaczej gra się na trawie czy piasku, a zupełnie inaczej na betonie. Najdziwniejszym miejscem był dach niedaleko Hali Mirowskiej...Był lekko spadzisty i w rezultacie wszystkie piłki lądowały mniej więcej w tym samym miejscu. Kiedyś w miejscu gdzie graliśmy, nad Wisłą, rozlokował się kurs pilotażu poduszkowców. Kursanci tak grzali rurę po okolicy, że w efekcie nie znaleźliśmy ani jednej piłki...wszystkie równo zostały wtłoczone w piach...
